Branża metalowa wchodzi w 2026 rok z tym samym problemem, z którym mierzy się od lat – kapitałem zamrożonym w fakturach. Z najnowszego badania przeprowadzonego w styczniu 2026 roku przez Keralla Research na zlecenie Bibby Financial Services wynika, że mediana środków „uwięzionych” w nieopłaconych fakturach ponownie wynosi ok. 100 tys. zł na firmę. Co więcej, aż 96 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że kontrahenci nie płacą im w terminie.
To już trzeci pomiar tego zjawiska przez Bibby Financial Services w ciągu kilkunastu miesięcy – i wszystko wskazuje na to, że zatory płatnicze nie są incydentem ani przejściowym skutkiem dekoniunktury. Stają się trwałym elementem modelu funkcjonowania sektora.
100 tys. → 200 tys. → 100 tys. To nie wahanie, to schemat
We wrześniu 2024 roku mediana zamrożonych należności wynosiła 100 tys. zł. W czerwcu 2025 roku wzrosła do 200 tys. zł. Na początku 2026 roku ponownie oscyluje wokół 100 tys. zł. Na pierwszy rzut oka można uznać to za poprawę. Jednak analiza długofalowa pokazuje coś innego.
– Trzy kolejne pomiary wartości należności zamrożonych w fakturach w branży przetwórstwa metali pozwalają uznać obserwowane poziomy za trwały element modelu funkcjonowania sektora. Mediana deklarowanych kwot pokazuje ponownie poziom ok. 100 tys. zł, przy okresowych wzrostach do ok. 200 tys. zł w miesiącach wysokiej aktywności operacyjnej. To typowy zakres ekspozycji przedsiębiorstw na należności, a nie przejściowe odchylenie
– komentuje Katarzyna Pydych, CEO & Founder Keralla Research.
Oznacza to, że dla przeciętnej firmy metalowej około 100 tys. zł pozostaje permanentnie poza obiegiem operacyjnym. Przy tym, aż 45,3 % badanych deklaruje wartość zamrożonych należności na poziomie między 100 a 200 tys. zł i więcej.
Przy rosnących kosztach energii, surowców i pracy taka kwota przestaje być „technicznym opóźnieniem” – staje się zagrożeniem dla płynności.
96 proc. firm czeka na przelew
Skala zjawiska jest niemal powszechna. Z badania wynika, że aż 96 proc. firm otrzymuje płatności po terminie. Najczęściej są to opóźnienia rzędu dwóch–czterech tygodni (64%), ale co piąta firma czeka nawet dwa miesiące lub dłużej.
W praktyce oznacza to, że przy wysokich kosztach stałych przedsiębiorstwa finansują działalność swoich odbiorców z własnego kapitału obrotowego. A gdy skala zamówień rośnie – rośnie też poziom zamrożonych należności.
Efekt? Każde spowolnienie po stronie kontrahenta może uruchomić reakcję łańcuchową.
Zator jako „nowa norma”
– Dane pokazują, że w branży metalowej nie mamy do czynienia z chwilowym kryzysem płynności, ale z utrwalonym mechanizmem funkcjonowania rynku. Firmy przyzwyczaiły się do tego, że część ich kapitału jest stale zamrożona w fakturach. To bardzo ryzykowne podejście
– mówi Wojciech Czapeczko, Dyrektor ds. Finansowania Biznesu w Bibby Financial Services.
Jak podkreśla ekspert, przy obecnej skali kosztów operacyjnych nawet 100 tys. zł oznacza często równowartość miesięcznych wynagrodzeń, zakupu partii surowca lub wkładu własnego do inwestycji.
– Jeśli firma akceptuje taki poziom ekspozycji jako „naturalny”, ogranicza swoją zdolność inwestycyjną i elastyczność finansową. W momencie, gdy pojawia się większy kontrakt lub potrzeba modernizacji linii produkcyjnej, brakuje kapitału, który mógłby ten rozwój sfinansować
– dodaje Wojciech Czapeczko.
Płynność to dziś kwestia strategiczna
Wydłużone cykle rozliczeniowe w sektorze metalowym mają charakter systemowy. To oznacza, że firmy nie powinny traktować ich jako wyjątku, lecz jako stały element zarządzania finansami.
– W obecnym otoczeniu rynkowym płynność finansowa przestaje być zagadnieniem operacyjnym, a staje się kwestią strategiczną. Przedsiębiorstwa, które nie zabezpieczają kapitału obrotowego, narażają się na utratę kontroli nad tempem rozwoju
– podkreśla Wojciech Czapeczko.
Faktoring odblokuje kapitał
Jednym z narzędzi pozwalających przerwać ten mechanizm jest faktoring – czyli zamiana należności na gotówkę bez konieczności oczekiwania na przelew od kontrahenta.
– Faktoring nie jest dziś rozwiązaniem „ratunkowym”, lecz elementem profesjonalnego zarządzania kapitałem obrotowym. Pozwala firmom funkcjonować przewidywalnie – niezależnie od dyscypliny płatniczej odbiorców. Uwalnia zamrożone środki i przywraca sprawczość finansową – wyjaśnia ekspert Bibby Financial Services.
Jak dodaje, w branży o wysokiej intensywności kosztów nawet krótkotrwałe zatory mogą zahamować inwestycje w technologie czy rozwój nowych rynków.
Dzięki faktoringowi przedsiębiorstwo może finansować produkcję z własnej sprzedaży, a nie z kredytu czy odroczonych zobowiązań. To fundamentalna różnica w zarządzaniu ryzykiem.
Problem, który nie znika
Powrót mediany zamrożonych należności do poziomu 100 tys. zł nie oznacza poprawy sytuacji. Oznacza stabilizację na poziomie, który od trzech pomiarów badania Bibby Financial Services pozostaje wysoki.
Branża metalowa nauczyła się funkcjonować z permanentnie zamrożonym kapitałem. Pytanie brzmi: jak długo może sobie na to pozwolić?




















