Artykuł

Stymulowanie innowacyjności w Polskiej gospodarce

Streszczenie:

Rozwój innowacyjności jest obecnie priorytetem Unii Europejskiej, a że na liście 28 krajów w zakresie dokładania do wspólnego banku innowacji znajdujemy się na 5 pozycji od końca wydaje się, że rzeczywiście stać nas i w tym zakresie na więcej. Ale czy damy sobie z tym radę? Czy dotacje spowodują boom innowacyjności w Polsce? O tym, jak jesteśmy w świecie postrzegani i czy można nas namówić do innowacyjności przeczytacie w najnowszym artykule Tomasza J. Hoffmanna - Partnera Zarządzającego PNO CEE

Czy dotacje spowodują boom innowacyjności w Polsce?

Polacy w świecie postrzegani są, jako bardzo przedsiębiorczy i innowacyjny naród. Takiej ocenie często towarzyszy uznanie ze strony innych nacji. Patrząc na historię polskiej wynalazczości można chociażby wymienić Jana Heweliusza za peryskop, Ignacego Łukasiewicza za podwaliny branży naftowej, czy bardziej współcześnie Józefa Hofmanna za wycieraczki samochodowe, czy spinacz biurowy. Niestety nie brakuje też takich, którzy o polskiej innowacyjności wypowiadają się pejoratywnie, choć paradoksalnie, jest to niczym innym jak dostrzeżeniem naszego naturalnego sposobu myślenia "out-of-the-box". Typowym przykładem takiej oceny Polaków jest komentowanie naszego swobodnego i "interpretacyjnego" podejścia do norm i przepisów. A to przecież właśnie kreatywne kwestionowanie status-quo i podważanie obowiązujących norm często staje się matką innowacji.

Trwają dyskusje, że gospodarka Polski, aby udźwignąć trudy wspinania się po drabinie konkurencyjności, musi do swojej pracowitości i atrakcyjności cenowej kadry dodać katalizator know-how. To gospodarka oparta na wiedzy, w skali pojedynczych przedsiębiorstw ale też i w skali makro, według strategów polskiej ekonomii ma być motorem wzrostu i rozwoju społecznego naszego kraju. Jednak, jak pokazują międzynarodowe badania Innovation Union Scoreboard realizowane corocznie na zlecenie Komisji Europejskiej, poziom innowacyjności jest dość zróżnicowany w poszczególnych krajach Unii. Badania te dowodzą, że nie zawsze pozycja na liście rankingowej koreluje z potencjałem gospodarczym, skoro wyprzedzają nas takie kraje jak Słowacja, Czechy i Węgry. Rozwój innowacyjności jest obecnie priorytetem Unii Europejskiej, a że na liście 28 krajów w zakresie dokładania do "wspólnego banku" innowacji znajdujemy się na piątej pozycji od końca wydaje się, że rzeczywiście stać nas i w tym zakresie na więcej.
 


 

Kultura innowacyjności Warto zastanowić się z czego wynika tak słaba pozycja Polski na arenie europejskiej, jeśli chodzi o wkład w postęp. Przyczyn jest z pewnością wiele. Można zacząć choćby od prostej kwestii wynikającej ze sposobu rozumienia zagadnienia innowacyjności w przedsiębiorstwie. Definicji innowacji jest wiele, warto jednak zwrócić uwagę, że w obrębie innowacji zawsze mieści się każda, choćby drobna modyfikacja, która powoduje, że produkt (czy usługa) staje się bardziej atrakcyjny w oczach jego konsumenta (atrakcyjny tzn. wygodniejszy, bardziej przyjazny, lepiej odpowiadający na potrzeby) lub wytwarzanie tego produktu jest bardziej efektywne. Zatem, nie koniecznie musimy silić się na wynalazek na miarę koła aby tworzyć innowacje. Niech za przykład posłuży iPhone. Jego pierwsza wersja była urządzeniem na miarę koła – nie ze względów technicznych oczywiście, ale z powodu rewolucji w funkcjonalności małego urządzenia, które wcześniej służyło w zasadzie tylko do telefonowania i smsowania. Następne edycje iPhonea są jednak jedynie modyfikacjami swojego pierwowzoru. Technicznie zmiany w kolejnych generacjach nie są już tak przełomowe, ale na tyle innowacyjne, że niektórzy gotowi są stać nocami w kolejkach, aby mieć możliwość nabycia tego urządzenia, kiedy pojawia się tylko na rynku.

Aby produkt zyskał rzesze zainteresowanych i wzbudzał pożądanie należy przede wszystkim umiejętnie zaangażować w proces tworzenia innowacji cały zespół danego przedsiębiorstwa, jak również wykorzystać opinie użytkowników, którzy dzielą się swoimi spostrzeżeniami choćby za pośrednictwem mediów społecznościowych. Badania pokazują, że efektywne, innowacyjne przedsiębiorstwa potrafiły stworzyć kulturę innowacyjności, popierając kreatywność i budując klimat dla akceptacji niepowodzenia często wbudowanego w poszukiwanie innowacji, motywując odpowiednio wszystkich pracowników i tworząc w ten sposób właściwy klimat dla wyzwolenia potencjału innowacyjności w organizacji.

Takie podejście owocuje licznymi inicjatywami, pomysłami, z których część zostaje przekuta na innowacje, a czasem nawet patenty. Choć nie jestem zwolennikiem tworzenia "drugiej Japonii" w Polsce, choćby z powodu dużych różnic kulturowych, to jestem przekonany, że w zakresie wykorzystania całej załogi do tworzenia postępu, możemy dużo nauczyć się ze sposobów organizacji pracy nad jakością i rozwojem od krajów dalekiego wschodu. Bo to właśnie kultura organizacyjna może zmotywować lub przeszkadzać pracownikom w ciągłym poszukiwaniu i podpowiadaniu nowych ulepszeń w realizowanych zadaniach i wytwarzanych produktach. TQM czy Kaizen to podejście, a nie gotowe techniki czy narzędzia do zaangażowania pracowników we współodpowiedzialność za dostarczane rezultaty.

Czy do innowacji można namówić?

Innym powodem, dla którego w rankingach postępu jesteśmy w Europie blisko końca, może być też obrany kierunek polityki państwa w zakresie sposobu tworzenia zachęt dla inwestycji przedsiębiorstw. Poprzez zwolnienia podatkowe dostępne w Specjalnych Strefach Ekonomicznych (SSE jest mechanizmem unikalnym na skalę europejską) zapraszamy do Polski montownie, przedsiębiorstwa o niezaawansowanych procesach produkcyjnych czy usługach masowych tzw. centra usług nowoczesnych. Takie działania z całą pewnością pobudzają naszą gospodarkę, bo firmy z SSE stanowią klientów dla wielu lokalnych dostawców. SSE dają również zatrudnienie wielu tysiącom pracowników. Niestety, jeśli wyekstrahować aspekt innowacyjności, mechanizmy rządzące SSE nie motywują firm tam inwestujących w żaden sposób do pobudzania lokalnych działań na rzecz rozwoju. A szkoda, bo przecież wielokrotnie te obecne w SSE to firmy duże i znane w świecie z innowacyjności. Tym niemniej często preferują one realizację prac badawczo-rozwojowych, poszukiwania innowacyjnych, konkurencyjnych, dających wysoką efektywność ekonomiczną rozwiązań w swoich laboratoriach poza Polską, a swoje filie w SSE jedynie upoważniają do odpłatnego wykorzystania know-how. Jak pokazują doświadczenia krajów, w których nakłady na B+R są wysokie i mają ponadprzeciętną dynamikę, skuteczną metodą na pobudzenie przedsiębiorstw do inwestowania w innowacje jest tworzenie spójnego i kompletnego systemu zachęt. Polskie przedsiębiorstwa nadal w zakresie innowacyjności muszą opierać się jedynie na dotacjach i nie mają niestety dostępu do tych najskuteczniejszych zachęt związanych z długoterminowymi ulgami podatkowymi.

Jeśli popatrzymy na liderów z listy rankingowej Summary Innovation Index zobaczymy, że wszystkie te kraje dostrzegły potrzebę i wdrożyły mechanizmy zachęt dla przedsiębiorstw do średnio i długo terminowego inwestowania w rozwój poprzez badania. Najprostszym i najczęściej stosowanym rozwiązaniem przez państwa będące liderami innowacyjności jest system ulg na zatrudnianie młodych naukowców i finansowe stymulowanie tworzenia laboratoriów badawczo-rozwojowych w przedsiębiorstwach. Przykładem godnym naśladowania jest Holandia, która dofinansowuje obciążenia podatkowo-ubezpieczeniowe związane z zatrudnianiem młodych naukowców. Dodatkowo firma holenderska może stosować zredukowaną z 25% do 5% stawkę podatku CIT do dochodów osiągniętych ze sprzedaży produktów innowacyjnych. Również firmy działające w Wielkiej Brytanii mogą liczyć na refundację nawet 75% kosztów poniesionych na badania i rozwój. I dzieje się to prawie wyłącznie poprzez zakreślenie odpowiedniego pola w kwestionariuszu rocznego rozliczenia podatku CIT. Ciekawe rozwiązanie zostało wprowadzone w 2005 roku w Czechach, które pozwala przedsiębiorstwu na odniesienie korzyści o wartości 200% wartości poniesionych kosztów na badania i rozwój. Rozwiązanie to polega na zasadzie „double dip” w ramach której przedsiębiorstwo nie tylko otrzymuje ulgę podatkową w wysokości 100% poniesionych kosztów, ale dodatkowo może w kolejnych 100% tych kosztów pomniejszyć dochód do opodatkowania. Pozwoliło to Czechom nabrać jednej z największych w Europie dynamik wzrostu badań, co skutkuje średniorocznym wzrostem innowacyjności na poziomie 3,5% przy polskiej dynamice wskaźnika wynoszącej około 2% (wg IUS). Dzieje się tak pomimo stałego wzrostu wydatków w Polsce na badania i rozwój o co najmniej 20% rok do roku w ostatnich latach.

Odrębnym zagadnieniem, które charakteryzuje państwa o wysokich wskaźnikach innowacyjności gospodarki jest dobre prawo własności intelektualnej i jego skuteczna egzekucja. Niestety jak pokazują nie tylko doświadczenia, ale też i badania, angażowanie się przedsiębiorstw w B+R przynosi przede wszystkim korzyści w krótkiej perspektywie dla gospodarki jako całości. Nicholas Bloom z Uniwersytetu Stanforda oraz Mark Schankerman i John Van Reenen z London School of Economics udowadniają, że korzyści publiczne są nawet dwukrotnie wyższe niż te dla samych przedsiębiorstw inwestujących w B+R. Do tego nie można zapominać, że korzyści przedsiębiorstw są najczęściej odroczone i obarczone ryzykiem. Presja na wyniki finansowe prezentowane właścicielom utrudnia menedżerom podejmowanie decyzji o intensyfikacji wydatków na B+R, z których zwrot nie jest w ogóle pewny, a nawet jeśli następuje to po latach od poniesienia nakładów. Transfer i dyseminacja wiedzy to ogromna wartość dla gospodarki jako całości, ale może wyrządzać szkody poszczególnym jej graczom. Nieszczelność zabezpieczeń praw własności intelektualnej może powodować, że szybciej niż innowacyjna firma by chciała znajduje naśladowców swoich pomysłów w szeregach swoich konkurentów. Państwo chcąc zatem zachęcać przedsiębiorstwa do ponoszenia nakładów i ryzyka w zakresie innowacji powinno wspierać rozwiązania dla ochrony własności intelektualnej.

Nauka a biznes

Ostatnim aspektem, na który warto zwrócić uwagę jest rola samych naukowców i rozdźwięk, jaki ma miejsce pomiędzy nauką a biznesem. Zjawisko niekompatybilności celów tych dwóch światów dotyczy całej Europy i chyba tylko Stanom Zjednoczonym udało się doprowadzić do stanu, w którym nauka w ok. 80% pracuje na rzecz gospodarki, włączając badania podstawowe. PSDB przeprowadziła badania, które pokazały, że młodzi naukowcy mogą się lepiej odnajdować w środowisku stwarzanym im przez przedsiębiorstwa. Firmy tworzą kulturę efektywności i stawiania sobie celów w projekcie badawczym, doceniają praktyczne zastosowanie wyników badań i efekty finansowe zespołu badawczego. Uczelnie natomiast poprzez bardzo hierarchiczny układ mogą odbierać młodym naukowcom możliwość ponoszenia ryzyka w podejmowanych tematach badawczych, a sukces pojmują poprzez formalną poprawność realizacji projektu. Znacząco zamyka to drogę do badania tego co jeszcze nieodkryte. Jednak niestety tylko nieliczne firmy decydują się na rozwój zaplecza badawczego (może dlatego, że polskie państwo tak mało oferuje im zachęt?). Z tego powodu naukowcy pomimo dostrzeganego potencjalnego wsparcia kulturowego dla prowadzenia badań w przedsiębiorstwach decydują się na prowadzenie swojej kariery na uczelni.

W ramach badań IUS Komisja Europejska analizowała czynniki wpływające na innowacyjność poszczególnych gospodarek Unii, m.in. potencjał zasobów ludzkich, systemy badawcze, finansowanie i inne formy wsparcia dla badań i rozwoju, przedsiębiorczość w środowisku naukowym, efektywność ekonomiczną realizowanych projektów. Tylko w jednym ze wszystkich wskaźników: w zakresie potencjału zasobów ludzkich w nauce, wypadliśmy zdecydowanie powyżej średniej europejskiej. We wszystkich pozostałych Polska prezentuje się bardzo blado na tle Europy. Ten wynik badania może potwierdzić także popularność polskich naukowców na świecie. Niestety jednak nie mamy elastycznych rozwiązań systemowych, które pozwoliłyby spożytkować drzemiący potencjał, aby realizować ambitne przedsięwzięcia badawczo-naukowe. I co z tego wynika? Nie ma wątpliwości, że we współczesnym świecie dążenie do trwałego i zrównoważonego potencjału społeczno-gospodarczego państw musi opierać się także na gospodarce opartej na wiedzy. Jak widać, nawet z tej bardzo pobieżnej analizy, zagadnienie wzrostu innowacyjności przedsiębiorstw, a co za tym idzie całej gospodarki, jest problemem złożonym i wielowymiarowym. Obserwacja krajów, które odnoszą na tym polu sukcesy ilustruje, że tylko świadome, kompletne i wytrwałe wspieranie państwa popycha firmy do inwestowania w innowacje. I niestety, dopóki takie systemowe podejście nie zostanie zaoferowane polskim firmom, trudno będzie im ulec samym zachętom polityków wygłaszanym z trybun i w sposób efektywny dla całego społeczeństwa spożytkować ogromne dotacje unijne podpowiadające innowacyjność.

Autor: Tomasz J. Hoffmann Partner Zarządzający PNO CEE, Prezes PNO Consultants

 

Autor: Tomasz J. Hoffmann Cena: Zawartość jest bezpłatna