Wydarzenie w przeszłości

Wioślarstwo: współpraca i spokojnie płyniemy do celu

Przedstawiciele firm członkowskich BPCC już po raz drugi spotkali się w Klubie Wioślarski Wisła dla Wioślarzy, aby spróbować swoich sił w czwórkach podwójnych.


Tradycje wioślarstwa w Warszawie sięgają XIX w. , w międzywojniu w Stolicy było ok. 50 klubów wioślarskich, po wojnie sport ten utracił pierwiastek społeczny i towarzyski, a stał się tylko sportem wyczynowym. Szkoda, wartość zespołowa tego sportu jest bowiem ogromna.

Kiedy spojrzy się na wioślarzy płynących w ósemce, rzuca się w oczy synchronizacja. Ruchy wydają się lekkie, jest skupienie. Wszyscy wioślarze robią tą samą rzecz w tym samym czasie.

Czy jednak wszyscy wioślarze mają identyczną rolę? Oczywiście że nie. Na początku łódki siedzi sternik. Nie wiosłuje ale to on decyduje o wszystkim co dzieje się w łodzi. Pierwszym wiosłującym jest szlakowy. To on nadaje rytm – decyduje o rytmie całej załogi. Kolejni czterej wioślarze to osoby najsilniejsze fizycznie, niekoniecznie najlepsi technicznie. Na końcu natomiast wiosłują ci z najlepszą techniką.

Siłą osady absolutnie nie jest suma siły poszczególnych zawodników. Zdarza się, że do łódki wsiądzie dobry szlakowy i zupełnie przeciętni zawodnicy płyną świetnie. Taką magię sprawił niedawno Fabian Barański, zawodnik WTW Włocławek, który wsiadł do polskiej czwórki i zaczęli nagle wygrywać wszystko, ostatni srebro na zeszłotygodniowych Mistrzostwach Świata w Linz.

Podobna sytuacja była w słynnej dwójce Robert Sycz- Tomasz Kucharski. Typowo osady do dwójek składa się w ten sposób: dwóch jedynkarzy z najlepszymi wynikami. Na jednym z obozów treningowych partner Sycza musiał jednak wyjechać z obozu i Kucharski wsiadł do łódki przez przypadek. Zagrało. Pływali razem przez 8 lat, wygrywając igrzyska w Sydney i walcząc o zwycięstwo w Atenach.

Potencjał osady to jest więcej niż suma potencjałów indywidualnych wioślarzy. Każdy ma też swoją rolę w łódce i musisz zaufać, że każda inna osoba wykonuje swoje zadanie na 100%. Wtedy jest szansa na najlepszy wynik.

Jeśli takie postrzeganie zespołu jest komuś bliskie, to wioślarstwo jest sportem idealnym. Klub Wioślarski TWDW, założony przez Daniela Cousensa i Tadeusza Robińskiego, partnerów z firm członkowskich Linklaters i KR Group, prowadzi też osady korporacyjne i wydarzenia integracyjne dla firm.

Podczas spotkania BPCC mieliśmy też przedstawicieli osad, którzy opowiedzieli dlaczego warto. Z jednej strony każdy indywidualnie pracuje nad techniką, ale pracują nad tym, żeby szybciej płynąć razem jako zespół – złapanie synchronu przynosi ogromną satysfakcję. Buduje się też taka mała społeczność między działami w firmie, gdzie łączą nas doświadczenia sportowe, a nie tylko obowiązki w pracy.

Członkini osady Linklaters opowiadała natomiast o kilku ważnych zasadach w łodzi. Jak ktoś wiosłuje mocniej niż inni, to de facto łódka skręca i płynie wolniej. Zasada „oczy w łodzi”, która mówi o tym, żeby robić swoje, nie rozglądać się na boki. I „głowa w łodzi”, zasada potrzebna wszystkim osobom ze stresującą pracą, aby myśleć tylko o wiosłowaniu, bo myśląc o pracy, trudno zgrać się z zespołem. Najważniejsza zasada to jednak współpraca, która daje możliwość spokojnego dotarcia do celu.

Więcej informacji na temat założenia osady firmowej lub organizacji wydarzenie wioślarskiego dla pracowników lub klientów można uzyskać u instruktorów Klubu Wioślarskiego TWDW, Jacka Ojrzyńskiego i Tomasza Wiśniewskiego.

 

Events
2019-08-30, 14:00

Miejsce: Klub Wioślarski TWDW, Wał Miedzeszyński 399
Organizator: BPCC, TWDW, Linklaters, KR Group